1/28/2017

#23 Witajcie w moim królestwie zielonym! | "Gałęziste"



Tytuł: Gałęziste
Autor: Artur Urbanowicz
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 456


Nigdy nie lubiłam lasu. Niby takie obcowanko z przyrodą, ale po pierwsze - mnóstwo robali, a po drugie... zawsze przyprawia mnie o taki niewytłumaczalny ścisk w żołądku. A teraz, po książce pana Artura, las już zawsze będzie wzbudzał we mnie niemiłe uczucia. 

Tak jak celem każdego zwykłego demona jest zniszczenie człowieka od środka, które rozpoczyna, wchodząc w niego i żerując na nim niczym pasożyt, tak temu uda się to w zupełnie inny sposób.

Dwójka studentów, Karolina i Tomek, na święta Wielkanocne udają się na wycieczkę na Suwalszczyznę. Kiedy okazuje się, że dom, w którym mieli nocować stoi całkowicie pusty i zostają przeniesieni do najbliższej wioski, Białodębów, nie spodziewają się, że będą to dla nich chyba najgorsze święta w życiu. A dlaczego? A no dlatego, iż okazuje się, że otaczający ich las jest opętany przez demona.

Książka już od samego początku oddziałuje na emocje czytelnika. Zaczyna się  dość tajemniczo i w nieco straszny sposób, a to sprawia, że chcemy jak najszybciej dowiedzieć się, co było dalej. I niestety, chociaż początek był wciągający, później było troszkę gorzej. Nie źle, ale nieco gorzej. Miałam wrażenie, że już trochę zbyt długo to wszystko się ciągnie, a ja dalej nie wiem, o co chodzi. Bałam się, że tak będzie do końca książki, ale wiecie co? Zupełnie niepotrzebnie. Bo potem dostałam taką dawkę emocji, że dalej nie mogę wyjść z szoku, w jakim się znalazłam. Nie dość, że zrobiło się naprawdę przerażająco (szczególnie kiedy czyta się po nocach i jest się typem osoby, którą łatwo przestraszyć), to jeszcze zakończenie tak nam dowala, że ja wciąż nie mogę w nie uwierzyć. Naprawdę, autor zrobił tu kawał dobrej roboty, bo W ŻYCIU nie spodziewałabym się takiego obrotu sprawy. 

Bohaterowie całkiem w porządku, to co mi się podobało, to fakt, że dzięki łatwemu w odbiorze stylowi pisania, miałam takie poczucie, że są to prawdziwe osoby, prawdziwi studenci, a nie tylko postacie literackie. Dzięki temu odbiór był naprawdę przyjemny. 

Karolina i Tomek bardzo różnili się od siebie. Dziewczyna była zagorzałą chrześcijanką (przez co miała naprawdę przesrane, przepraszam za wyrażenie), natomiast jej chłopak - zagorzałym ateistą, którego za nic nie dało się przekonać do wiary w Boga. Ona była delikatną, dobrą duszyczką, on silnym, wybuchowym facetem. Ale jakimś cudem kochali się i tworzyli całkiem okay związek. Chociaż nie zawsze między nimi było dobrze, kiedy utknęli w lesie, który nie chciał ich wypuścić, w którym roiło się od zjaw i chodzących trupów, mieli siebie i to dodawało im sił. 

Co do lasu, zjaw i trupów. Jeśli zdecydujecie się przeczytać Gałęziste (a naprawdę zachęcam) pamiętajcie, żeby przyjąć to jako fikcję i nie podchodzić do tego w stylu "Pf, durne, przecież takie rzeczy się nie zdarzają!" (a może?), bo zepsujecie sobie całą przyjemność czytania. Musicie wierzyć, że wszystkie okropności, które zgotował las naszym bohaterom są prawdziwe, tak jak oni w to wierzyli. Dzięki temu podczas czytania mój żołądek zaciskał się ze strachu, a serce waliło szybciutko i to było naprawdę fajne doświadczenie. 

Poza tym, warto przeczytać nawet dla samego zakończenia. Serio, tak mną poruszyło, że normalnie nie mogę przestać o tym myśleć. Jeju. 

Co do minusów, to właśnie to, że chyba ciut za długo musiałam czekać na główną akcję (ale spoko, zostało mi to wynagrodzone). No i osobiście mi przekleństwa w książce nie przeszkadzają, ale tutaj było ich odrobinkę za dużo jak dla mnie. Chociaż bez nich odbiór nie byłby taki sam, bo na to, co się tam działo, czasami nie można było użyć innego określenia niż JA PIERDOLĘ. Dlatego nie uważam tego za wielki minus, raczej malutką część minusa. 

Uf, rozpisałam się, ale jestem świeżo po skończeniu książki i naprawdę wiele emocji we mnie siedzi. I tak mogłabym chyba mówić jeszcze więcej, ale nie wiem, ile wtedy zajęłaby moja recenzja. 

Podsumowując - jak tylko będziecie mieli okazję, koniecznie sięgajcie po Gałęziste, bo uwierzcie mi, dostarczy Wam dawki naprawdę całej gamy emocji. Bez dwóch zdań.  

PS: I módlcie się, aby nigdy nie trafić na żadnego Jaćwinga. Dlaczego? Przeczytajcie, a się dowiecie, proszę państwa ;)


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki bardzo dziękuję autorowi :)

KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU:


Grubość książki: 2,31 cm
Końcowy wynik: 169 cm
Pozostało: 159,88 cm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 BOOK MORNING , Blogger