1/19/2017

#22 Kiedy walczysz ze świniami, czasem trzeba wejść do koryta. | "Kasacja"



Tytuł: Kasacja
Cykl: Joanna Chyłka (tom 1)
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 496

Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Sprawa wydaje się oczywista. Potencjalny winowajca spędza bowiem 10 dni zamknięty w swoim mieszkaniu w towarzystwie ciał zamordowanych osób. Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, pracująca dla bezwzględnej, warszawskiej korporacji. Nieprzebierająca w środkach prawniczka, która zrobi wszystko, by odnieść zwycięstwo w batalii sądowej. Pomaga jej młody, zafascynowany przełożoną, aplikant Kordian Oryński. Czy jednak wspólnie zdołają doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału? Tymczasem ich klient zdaje się prowadzić własną grę, której reguły zna tylko on sam. Nie przyznaje się do winy, ale też nie zaprzecza, że jest mordercą. Dwoje prawników zostaje wciągniętych w wir manipulacji, który sięga dalej, niż mogliby przypuszczać.
źródło: lubimyczytać


Prawda nie może być "że". Prawda jest prawdą. Nie ma wersji, odmian ani wariantów. 

O Remigiuszu Mrozie słyszał już chyba niemal każdy czytelnik. Na ogół jest on bardzo wychwalany, więc sięgając po Kasację, podejrzewałam, że mi również przypadnie do gustu, tym bardziej, że kryminał + prawo = idealne dla mnie połączenie. Czy tak rzeczywiście było?  

Prawda jest taka, że spodziewałam się trzymającego w napięciu kryminału, a niestety tego napięcia tu zabrakło. Nie zrozumcie mnie źle, jestem zachwycona zarówno książką jak i stylem autora, czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko, po prostu... spokojnie. Może tylko z raz wstrzymałam na dłużej oddech, a serce przyśpieszyło tempo. Nie uważam tego za wadę, w żadnym przypadku, po prostu chyba miałam inne oczekiwania, nie znaczy to jednak, że się zawiodłam. 

Jeśli chodzi o bohaterów, to mam mieszane uczucia. W przypadku Joanny Chyłki, to przyznam szczerze, że... nie polubiłam jej. Szczególnie na początku, bo im bliżej końca, tym moja sympatia nieco wzrosła, aczkolwiek nie zostałaby moją ziomalką, sorry not sorry. No dobrze, świetna z niej prawniczka, stara wyjadaczka, ale przy tym klnie jak szewc, jest bezczelna, a w obrażaniu i poniżaniu ludzi dostałaby złoty medal. Może gdyby to był facet, to nie miałabym aż takich zastrzeżeń. Ale ja chyba nie lubię aż tak wulgarnych kobiet (odezwała się ta, co świętą japę ma). W każdym bądź razie jej postawa nie przypadła mi do gustu. 

Kordiana Oryńskiego lubię, aczkolwiek z chęcią poznam go bliżej w następnych tomach i wtedy wyrażę dokładniejsze refleksje na temat jego osoby. To taki trochę typ kujonka luzaka, który zdecydowanie ma zajawki na dobrego prawnika. Trochę tak skojarzył mi się z Mikem z serialu Suits (kto oglądał? polecam!) a to naprawdę dobre skojarzenie. Wydaje mi się, że przy sprawie, którą prowadził wraz z Chyłką nie miał za bardzo pola do popisu i mam nadzieję, że jeszcze pokaże na co go stać. 

-Jak mawia mój syn: koks, dziwki i... cholera, tego ostatniego zapomniałem.
-Twój syn ma czternaście lat.

Fabuła ogólnie była w porządku, sprawa prowadzona przez głównych prawników była dość ciekawa i przyznam szczerze, że na koniec naprawdę mnie zszokowała. I tutaj wielki ukłon dla autora. Bo powoli zbliżam się do końca, myślę sobie, że w sumie cieszę się z takiego obrotu sprawy, a tu nagle serwują mi takie jajca, że autentycznie opadła mi szczena. Brawo

W sumie mogłabym się tego spodziewać, bo wszystko szło zbyt gładko, jakby nie patrzeć. Ale nie byłam na to przygotowana, więc ostatnie strony naprawdę mnie zaskoczyły. 

A tak swoją drogą, powiem Wam, że oskarżony o okrutne morderstwo Piotr był tu moją ulubioną postacią. Niby taki dziwak, nic nie mówił, nie przyznawał się do morderstwa, ale jednak było w nim coś takiego, że go, kurde, polubiłam. Chyba kręcą mnie kryminaliści. Szok. 

-Masz jakiś plan?
-Bić kurwy i złodziei.

Styl pisania pana Remigiusza jest baaardzo przystępny i przyjemny w odbiorze. Całość przelatuje nam jak pyszne, płynne masełko (?).  Poza tym, autor znany jest z niezłego poczucia humoru i tutaj nie mogę się nie zgodzić, bo nie raz i nie dwa zachichotałam nad czytanymi akurat fragmentami. Tak więc ogólnie podsumowując jestem zadowolona i na pewno sięgnę po resztę jego dzieł. 



KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU:


Grubość książki: 2,51 cm
Końcowy wynik: 169 cm
Pozostało: 162,19

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 BOOK MORNING , Blogger