"Przyszłość jest naznaczona zbrodniami przeszłości." RECENZJA #1.

09:34:00


To chyba pierwsza książka, która trafiła w moje ręce z tak wyraźnie religijnym akcentem. Pomyślałam sobie, że zetknięcie nieco fantastyki (wampiry) z motywem Chrystusa będzie ciekawym doświadczeniem. Czytać zaczęłam z wielkim zapałem, tym bardziej że początek zapowiadał naprawdę ciekawą historię, skończyłam jednak bez większej ekscytacji.


Tytuł: Ewangelia krwi
Autorzy: James Rollins, Rebecca Cantrell
Tłumaczenie: Grzegorz Kołodziejczyk
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Ilość stron: 560


Jest sobie ksiądz, który okazuje się być wampirem, żołnierz (prawdopodobnie niezły przystojniak) i archeolożka, bardzo uczona. Razem tworzą trio, którego zadaniem jest odnalezienie Ewangelii Chrystusa, napisanej jego własną krwią. Oczywiście proste to nie jest, ponieważ szuka go również organizacja, której członkami są wampiry (strigoi). Możemy się domyślić, że jeśli to oni pierwsi znajdą Księgę, nie skończy się to zbyt dobrze dla świata. 

Cała przygoda rozpoczyna się w Izraelu, gdzie dochodzi do trzęsienia ziemi, które odkrywa tajemniczy grobowiec. Tam poznaje się trójka głównych bohaterów, tam rozpoczyna się poszukiwanie Ewangelii Krwi. 
Och tak, nie zapomnijmy dodać, że również wtedy dochodzi do cudownego uzdrowienia chorego na raka chłopaka. Prawdopodobnie jego rola jest dosyć ważna, staje się nieśmiertelny, jednak jak naprawdę kończy się jego historia... tego książka nie wyjaśnia, co jest jednym z jej minusów. 

Ogólnie po głównych postaciach spodziewałam się czegoś więcej, jak dla mnie są zbyt mało wyraziści, do żadnego z nich nie załapałam większym uczuciem. No, może poza żołnierzem, który nie dość, że był naprawdę odważny, to jeszcze wprowadzał odrobinę poczucia humoru. 

Księgę udaje się odnaleźć, jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Odkrywane są kolejne tajemnice, dawne grzechy wystawiane są na światło dziennie, nie zabrakło także wątku miłosnego, jednak nie przyćmił on głównego tematu książki, co w tym wypadku jest akurat dobre. Ogólnie wszystko trzyma się kupy.

To co naprawdę mi się podobało, to opisy. Faktycznie mogłam wyobrazić sobie każdy opisany w książce szczegół, wyobrażać sobie miejsca, w których znajdowali się bohaterowie. To naprawdę ważny element i ceni się autorów, którzy potrafią wprowadzić mnie w swój świat. Przeszkadzały mi jedynie zbyt krótkie zdania, osobiście wolę te nieco dłuższe, lepiej mi się czyta. 

"Ewangelia krwi" nie jest może jedną z najlepszych książek, jakie czytałam, ale tak dla zabicia czasu mogę polecić. Zdarzają się momenty, które zapierały mi dech w piersi, a to chyba dobrze, prawda?

Ocena: 5/10 

You Might Also Like

2 komentarze

  1. książka wydaję się dość ciekawa ale to nadal nie mój ulubiony rodzaj :)
    świetny bloga

    zapraszam do siebie http://meowtix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. strasznie mnie interesuje taka tematyka, dostane kieszonkowe i zamawiam tą książkę!

    http://janoslights.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń